Winieta    
   

Galeria Fotografii BWA/ZPAF
Kielce, ul. Planty 7
tel. (041) 344 76 36

 

 

Jerzy
LEWCZYŃSKI


 

Biografia

1924
Urodził się w Tomaszowie Lubelskim.

1936-1939
Nauka w gimnazjum im. B. Głowackiego (Bolesława Prusa) w Tomaszowie Lubelskim.

1938
Pierwsze zdjęcie aparatem Baby-Brownie 6,5 x 4 cm.
Fotografować zacząłem przed wojną Kodakiem BB za 12,50 zł. Format 6,5 x 4 cm. Obiad kosztował wtedy 80 gr., kilogram cukru 1 zł. Reklamowe katalogi firmy Foto-Greger z Poznania i książki Tadeusza Cypriana budziły wyobraźnię. (...) Tuż przed wojną za 125 złotych za zaliczeniem pocztowym kupiłem aparat Agfa Billy Rekord 6x9 cm. Błyszczący „młynek do kawy”. Film Franaszka 27 stopni Scheinera. O godzinie 21 po zachodzie słońca fotografuję mrowisko z odległości 0,5 m. Wyniki były żałosne! (J. Lewczyński, Zamieniłem życie na fotografię, „Fotografia", 1980, nr 3, s. 32).

1941-1944
Praca na poczcie w Rachaniach i w Tomaszowie Lubelskim.

1941-1945
Wykonuje fotografie pamiątkowe, widoki pod słońce, architekturę oraz „fotografię marzeń" – montaż dwóch negatywów w iluzyjny obraz.

1942
Aresztowanie i śmierć ojca, wysiedlenie.

1943-1945
Żołnierz Armii Krajowej, obwód Tomaszów Lubelski.

1944-1945
Żołnierz II Armii Ludowego Wojska Polskiego (wstąpił, by uniknąć aresztowania). Nowe władze komunistyczne często dokonywały wówczas aresztowań wśród członków ruchu oporu.

1945-1951
Studia na Politechnice Śląskiej w Gliwicach, Wydział Inżynieryjno-Budowlany.

1951-1981
Pracuje jako projektant w Biurach Projektów Przemysłu Chemicznego w Gliwicach.

1951-1956
Przyjaźń z Tadeuszem Maciejką – prezesem Gliwickiego Towarzystwa Fotograficznego, absolwentem Politechniki Lwowskiej, jednym z twórców nowoczesnej fotografii lat 30. Od niego uczył się estetyki i techniki fotograficznej.
Istotne znaczenie dla rozwoju artystycznego Jerzego Lewczyńskiego miał w tym okresie również Alfred Ligocki, który był wówczas wykładowcą w filii ASP w Katowicach. Autorytetem dla niego była również Urszula Czartoryska, która pracowała w redakcji miesięcznika „Fotografia". Do 1955 roku Jerzy Lewczyński pozostawał pod wpływem piktorializmu Jana Bułhaka. Z wczesnego okresu pochodzą takie fotografie jak: Babcina służba, ukazująca wiejską kobietę z krową na polu, Homo Sapiens, przedstawiająca robotnika na kominie, uchwyconego w skrócie perspektywicznym oraz Sieci.


1951-1986
Członek Polskiego Towarzystwa Fotograficznego – Odział Gliwicki (GTF). Nawiązuje bliższe kontakty z Adamem Scheybalem, Emilem Kuglerem, Władysławem Jasińskim, Piotrem Janikiem.
W latach 50. związany z Polską Federacją Stowarzyszeń Fotograficznych. Rola edukacyjna Towarzystw Fotograficznych i PFSF, w tym spotkania w Uniejowie, były bardzo ważne dla polskiej kultury lat 70. Ten amatorski ruch, pod przewodnictwem Leonarda Sempolińskiego i Zbyszko Rzeźniackiego, nie dystansował się od postaw ekstremalnych, awangardowych Zbigniewa Dłubaka czy Józefa Robakowskiego, których można było spotkać np. w Gorzowie Wlkp. czy Uniejowie. Ta rola jest niedoceniona i warto o niej mówić! (rozmowa K. Jureckiego z J. Lewczyńskim [w:] K. Jurecki, K. Makowski, Słowo o fotografii, Łódź 2003, s. 155).

1955
Otrzymuje wyróżnienie na IV Stargardzkiej Wystawie Fotografii Artystycznej, VII Wystawie Amatorskiej Fotografii Artystycznej w Częstochowie oraz w Konkursie Turystycznym PTTK w Warszawie. Otrzymuje również I nagrodę w Konkursie Spółdzielczości Pracy i nagrodę w konkursie tygodnika „Dookoła świata".

1956
Członek-kandydat Związku Polskich Artystów Fotografików oraz sekretarz Oddziału PTF w Gliwicach. Otrzymuje drugą nagrodę na Wystawie Oddziału PTF w Gliwicach.
Przygotowując zdjęcia na zorganizowaną w Warszawie przez ZPAF Wystawę fotografiki współczesnej artysta zbudował mały teatrzyk (Foto-teatr). Inscenizowane w nim obrazy utrwalał na fotografiach, tak powstała m.in. praca Kompozycja zaprezentowana na warszawskim pokazie. Wykonywał również fotomontaże, np. Październik. Krytyczna recenzja z Wystawy fotografiki współczesnej A. Ligockiego opublikowana została w miesięczniku „Fotografia", gdzie czytamy: Kompozycja Lewczyńskiego pokazuje jak sobie mały Jasio wyobraża surrealizm. Szkoda, że doświadczenia tego kierunku, szczególnie płodne dla fotogramu, zostały zużyte w tak miernym obrazie"(A. Ligocki, Dyskusyjna wystawa fotografiki, „Fotografia", 1957, nr 2, s. 29). Fotografował „antyestetyczne" motywy, takie jak fragmenty murów, ogłoszenia i znalezione notatki, różnorodne, zniszczone przedmioty, nagrobki, portrety ludzi.

1957
Otrzymuje wyróżnienie na wystawie Krok w nowoczesność w Poznaniu oraz na wystawie polskiej fotografii w Brazylii, a także nagrody na Gliwickiej Wystawie PTF (I nagroda), Ogólnopolskiej Wystawie PTF w Gliwicach (II nagroda), Wystawie Oddziału PTF w Gnieźnie (I nagroda), VII Ogólnopolskiej Wystawie PTF w Gliwicach (II nagroda Ministra Kultury i Sztuki), oraz nagrodę w Konkursie PTTK w Warszawie.
Zakłada grupę twórczą „Gliwice". Należeli do niej: Aleksander Górski, Piotr Janik, Zofia Rydet, Adam Scheybal, Stanisław Skoczeń, Roman Wichrowski. Założeniem ideowym grupy jest wspólny pogląd na fotografię artystyczną jako jedną ze sztuk plastycznych. Pogląd ten opiera się na założeniu, że fotografia posiada specyficzne cechy jako dziedzina sztuki, które mogą być wykorzystane w różnych koncepcjach twórczych. Uważamy, że dominantą koncepcji twórczych powinna być ekspresja, oparta na intelekcie. Elementem decydującym winien być człowiek: człowiek żywy, taki jakim go między innymi widzi nadrealizm. Często jest to człowiek niezrozumiały, ale zawsze człowiek chodzący po ziemi. Podstawa intelektualna sugeruje różne rozwiązania tej koncepcji, np. wszystko o człowieku, lecz przy pomocy jego dzieła. Ta metoda operuje „człowiekiem ukrytym” niewidocznym na obrazie. Człowiek ukryty w swoich starych butach, w stworzonym przez siebie otoczeniu, itp." (J. Lewczyński, pismo do ZPAF-u w Warszawie, 11.11.1957 Gliwice, cyt. za: K. Jurecki, O fotografii Jerzego Lewczyńskiego, [w:] Fotografia artystyczna na terenach pogranicza w latach 1945-1987, Szczecin 1988, s. 140).
Z 1957 roku pochodzą fotomontaże powstałe przez nałożenie dwóch negatywów, ukazujące przemysłowy krajobraz Śląska, nakładanie się ludzi, architektury, fabryk, wydarzeń politycznych. Widoczne są również odwołania do współczesnej historii Polski, w tym również bolesne wspomnienia z czasów II wojny światowej. Około 1957-1959 widoczne jest w twórczości J. Lewczyńskiego zainteresowanie fotogramami Man Raya i Laszló Moholy-Nagy'a, a także malarstwem abstrakcyjnym. W pracach z tego okresu można dostrzec szczególnego rodzaju zabawę z własną wrażliwością i wyobraźnią.
Artysta rozpoczyna cykl Głowy wawelskie (nazwany tak w latach 1957-1960) – m.in. Nieznany, Robotnik, Nogi. Charakterystyczna jest dla tego cyklu pewna niesamowitość, zagadkowość sytuacji, zderzenie tytułu zdjęcia z jego obrazem. Pewną inspiracją do tego typu fotografii było zainteresowanie malarstwem Salvadora Dali, które wywarło na J. Lewczyńskim duże wrażenie (K. Jurecki, Aura fotografii Jerzego Lewczyńskiego, „Format", 1991, nr 3-4, s. 64).
Spotyka Zdzisława Beksińskiego i Bronisława Schlabsa, którzy od końca 1956 zmierzali do zawiązania grupy nowoczesnych fotografów. Zamieszczone w „Fotografii" zdjęcie J. Lewczyńskiego Ukrzyżowanie („Fotografia", 1957, nr 11) bardzo spodobało się Z. Beksińskiemu i w konsekwencji przyczyniło się do zacieśnienia między fotografami kontaktów, które zaowocowały ścisłą współpracą i kilkoma wystawami. Nieformalna grupa działała w latach 1957-1960. Podobnie jak Z. Beksiński, w tym czasie interesował się zdjęciami pochodzącymi z agencji „Magnum". Wynikiem tych zainteresowań jest np. praca Oczekiwanie (1958), ukazująca cygańskie dzieci za kłębowiskiem drutów.
Moja fotografia bardzo często nawiązywała do tych właśnie wspomnień (czasów wojennych, wysiedlenia i partyzantki – E.G.). Tworzyłem na ten temat zestawy. Wiąże się to z tym, że jestem zwolennikiem fotografii mistycznej, która odwołuje się do spojrzenia nieżyjących już bohaterów, którzy może chcieliby być między nami. Te oczy osób nieżyjących ciągle wyrażają określone tęsknoty! Tylko my nie potrafimy tego jeszcze odczytać (rozmowa K. Jureckiego z J. Lewczyńskim [w:] K. Jurecki, K. Makowski, Słowo o fotografii, Łódź 2003, s. 160).

1958
Zostaje pełnoprawnym członkiem Związku Polskich Artystów Fotografików.
Pierwszą próbą ucieczki od estetyki była ekspresja. Era odrapanych podwórek i ścian. Odkrycie neorealizmu włoskiego. Nasza budująca się rzeczywistość pełna była takich scen. Próby łączenia formy z treścią. Podpis jako integralna część zdjęcia. Zachwyt nad zdjęciami reportażowymi Sławnego, Prażucha, Kosidowskiego (J. Lewczyński, Zamieniłem życie na fotografię, „Fotografia", 1980, nr 3, s. 33).
W Galerii Sztuki Nowoczesnej przy Staromiejskim Domu Kultury Klub „Krzywe Koło" odbyła się wystawa B. Schlabsa, Z. Beksińskiego i J. Lewczyńskiego, nazwana Wystawą trzech twórców. Towarzyszył jej pokaz prac wrocławskiej grupy „Podwórko". W numerze 9 miesięcznika „Fotografia" ukazał się Dwugłos o jednej wystawie autorstwa Lecha Grabowskiego i Wojciecha Kicińskiego.
Natomiast w numerze 11 „Fotografii” rozważania na temat perspektyw rozwoju nowoczesnej fotografii opublikował Z. Beksiński. W artykule L. Grabowskiego czytamy: Niezwykle świeżo jednak w tym zestawie wygląda akt dziewczyny, sterta butów z muzeum oświęcimskiego (J. Lewczyński, Buty – E.G.), zwyczajna schnąca na sznurze koszula (J. Lewczyński, Skóra, inny tytuł pracy: Koszula – E.G.). Obrazy, którym autorzy nie zdołali odebrać realności konkretnych przedmiotów i osób. Stąd może znaleźć się jeszcze ścieżka do dynamicznej fotografii reportażowej, niezapożyczonej od innych sztuk, prawdziwej i nowoczesnej. Bo błędne mogą być drogi nowoczesności (L. Grabowski, Błędne drogi nowoczesności, „Fotografia", 1958, nr 9, s. 426). Autor wskazywał na związki prezentowanych na wystawie fotografii z dokonaniami artystów dwudziestolecia międzywojennego (nurt abstrakcji geometrycznej i jego pokrewne tendencje), a także współczesnymi nurtami malarstwa (szczególnie w pracach B. Schlabsa i Z. Beksińskiego dostrzega elementy faszyzmu) oraz nurtem „grafiki fotograficznej", jednocześnie starał się wskazać drogę rozwoju fotografii, podkreślając rolę reportażu. W tym ostatnim widział właściwą funkcję współczesnej fotografii.
Nieco odmienny pogląd na te kwestie zaprezentował W. Kiciński, który uznał, że wystawa (...) jest niewątpliwym wydarzeniem w życiu fotograficznym, dodaje powagi głosom buntu przeciwko reportażowi (W. Kiciński, Nowe drogi czy własne ścieżki, „Fotografia", 1958, nr 9, s. 426). Autor, podkreślając postawę buntu młodych twórców przeciwko reportażowi i wewnętrzną potrzebę obrania własnej drogi, zarzucał artystom brak możliwości stworzenia nowego nurtu w fotografii, widząc w ich fotografiach jedynie uzewnętrznienie własnej wrażliwości i potrzebę eksperymentów formalnych. Te ostatnie szczególnie widoczne są w pracach B. Schlabsa i Z. Beksińskiego, pozostających, zdaniem W. Kicińskiego, pod wpływem zasadniczych tendencji plastycznych, godzących jednak w specyfikę fotografii artysty.
Wystawa w Staromiejskim Domu Kultury jeszcze raz dowodzi, że mamy twórców dobrych i różnych, nie stanowi jednak kroku naprzód. Nie umacnia bowiem specyficznej pozycji zawojowanej przez fotografikę dzięki reportażowi, nie rozwija jej pozytywnych osiągnięć, stanowi jedynie – dla większości autorów – areny igraszek formalnych wysokiej klasy. I nawet na ten temat żaden z twórców nie wypowiada słowa (W. Kiciński, Nowe drogi czy własne ścieżki, „Fotografia", 1958, nr 9, s. 426).
Warto jeszcze zwrócić uwagę na fragment tekstu odnoszący się do zaprezentowanych na wystawie prac J. Lewczyńskiego: Jerzy Lewczyński dąży do maksymalnego zagęszczenia treściowego reportażu – chce mówić krótko a dobitnie. W zdjęciu „Buty” jest cała prawda o obozach śmierci, w zdjęciu człowieka z twarzą przesłoniętą łopatą (Nieznany – E.G.) - pogląd autora na los „szarego człowieka”. A więc doprowadzenie reportażu do granic treściowej nośności. Na pytanie: „co dalej” - Lewczyński również odpowiedzi nie daje (Ibidem).

1959
20 czerwca odbywa się w siedzibie Gliwickiego Towarzystwa Fotograficznego Pokaz zamknięty (nazwany później przez A. Ligockiego „Antyfotografią"). Pomysłodawcą wystawy był B. Schlabs, który uważał, że powinna to być zamknięta wystawa połączona z dyskusją. Na otwarcie zaproszono około 25 osób: fotografów, sympatyków (m.in. dwoje psychiatrów, którzy próbowali na podstawie wystawionych prac dokonać analizy psychiki autorów, głównie Beksińskiego) i krytyków (U. Czartoryska, A. Ligocki).
A. Ligocki widział pewne podobieństwa prac trójki fotografów do reportażu, zwracając jednak uwagę na szczególną odmienność. O ile w pracach reportażystów (prezentowanych choćby na wystawie Rodzina człowiecza) warstwa znaczeniowa wykorzystywana jest przede wszystkim do budowania narracji, to w przypadku prac zaprezentowanych na wystawie najistotniejsze jest poszukiwanie nowych znaczeń i skojarzeń oraz wydobywanie możliwości ekspresyjnych tkwiących w grupowych układach kilku zdjęć. (...) Ich próby mają dużo wspólnego z montażem filmowym i ze scenariuszami plansz problemowych na wystawach. Wydaje się, że otwierają one przed fotografią niezwykle ciekawe perspektywy. Otwierają, ale jeszcze nie realizują. Przyznać, bowiem trzeba, że są one jeszcze bardzo prymitywne, a ich wartość estetyczna raczej skromna (A. Ligocki, Antyfotografią, „Fotografia", 1959, nr 9, s. 445).
J. Lewczyński wystawiał siedemnaście fotografii (niektóre prace nie wisiały na ścianach, a były rozłożone na stołach), w tym m.in. cykl Głowy wawelskie i dwa zestawy po trzy zdjęcia bez tytułów (pierwsza kompozycja składała się z fotografii ukazującej cmentarną płytę, serii cyfr i żetonów oraz kartki z rachunkami; druga – to plakat kabaretowy, brama cmentarna i kartka ze szkolnego zeszytu). Ukazywały one banalność i zwyczajność przedmiotów, które towarzyszą człowiekowi. W ten sposób rozszerzone zostało dotychczasowe pojęcie fotografii artystycznej. Ponieważ w tych zestawach połączyły się fotografie wysoce estetyzowane z czysto technicznymi reprodukcjami, oryginały i kopie, prace własne i znalezione, można było powiedzieć o zakwestionowaniu tradycyjnych podziałów na sztukę wysoką i rzemiosło, dzieło oryginalne i reprodukowane, sztukę kreowaną przez unikalnego autora i tworzoną kolektywnie. Zachowana była autonomia poszczególnych obrazów, ale ich sąsiedztwo i współoddziaływanie w przestrzeni miało skłaniać odbiorcę do swobodnego dokonania syntez na planie mentalnym (A. Sobota, Pismo świata, [w:] Jerzy Lewczyński. Fotografie, BWA Wrocław 2001, katalog wystawy).
Pod wpływem prezentowanej w 1959 roku wystawy Rodzina człowiecza (Family of Man) zrealizowanej przez Edwarda Steichena (po raz pierwszy pokazana w Museum of Modern Art w Nowym Jorku w 1955) członkowie nieformalnej grupy: Z. Beksiński, J. Lewczyński, B. Schlabs zamierzali zająć się reportażem i zrealizować dużą wystawę prezentując życie na Górnym Śląsku.

1960
Otrzymuje złoty medal za pracę Nieznany na wystawie Fotografii delia nova generazione w Mediolanie. Zostaje prezesem Gliwickiego Towarzystwa Fotograficznego (do 1963). Około 1960 roku J. Lewczyński i Z. Beksiński zaprzyjaźnili się z Markiem Piaseckim. Powstał wówczas dyptyk fotograficzny Lalka (1960) z cyklu Ćwiczenia ekspresyjne.
W latach 60. powstawały prace o silnym aspekcie dokumentacyjnym, artysta utrwalał ślady historii w postaci znaków na murach, napisów, gazetek ściennych, listów czy portretów ludzi. Powstał cykl Perspektywy. W szczególny sposób J. Lewczyński powracał do idei „antyfotografii". Od lat 60. wykonywał fotograficzne szkice i notatki nazwane przez autora „Fotografiami pamiątkowymi".

1961
Ostatnia wspólna wystawa bez tytułu B. Schlabsa, Z. Beksińskiego i J. Lewczyńskiego (udział w wystawie wziął również Piotr Janik) w Kolonii w Deustche Gesellschaft fur Photographie, przygotowana przy współpracy z Ottonem Steinertem.

1962
Zostaje członkiem Komisji Rady Artystycznej ZPAF, w latach 1979-1984 był przewodniczącym Rady Artystycznej. Jeden dzień Gliwic – wystawa prac według własnej koncepcji Jerzego Lewczyńskiego; oprócz niego wzięli w niej udział: Piotr Janik i Stanisław Jakubowski. Około 1962 roku powstały zdjęcia kirkutu w Lesku.

1963
Otrzymuje srebrny medal na międzynarodowej wystawie w Belgradzie oraz tytuł AFIAP (Międzynarodowej Federacji Sztuki Fotograficznej).

1966 Na łamach „Fotografii" ukazuje się rozmowa z artystą przeprowadzona przez Juliusza Garzteckiego. O swoich fotografiach tak wówczas mówił: Zawsze uderzała mnie magia fotografowania, utrwalania czegoś, co jest, utrwalania zestawień, zderzeń tematów czy form, nawet gdyby to było zderzenie tak proste, jak słup telegraficzny i chmura. Druga fascynacja: słońce. Zawsze chciałem sfotografować słońce, jeszcze to mi się nie udało w zadowalający sposób, ale od dziecka robiłem np. dużo zdjęć pod słońce. W wywiadzie tym wskazuje również na zagadnienia dotyczące fotograficznego ruchu amatorskiego: Właściwą drogę dla ruchu amatorskiego pokazała toruńska grupa „Zero-61”. Członkami jej są studenci lub ludzie po studiach podejmujący własne poszukiwania, indywidualną drogę twórczą (J. Garztecki, Człowiek z kamerą. Jerzy Lewczyński czyli mnogość, „Fotografia", 1966, nr 8, s. 179).
Bierze udział m.in. w Ogólnopolskiej Wystawie Fotografiki Użytkowej. Zaprezentowana tam praca Jajko (reklama dla firmy ANIMEX) została zakupiona przez Ministerstwo Kultury i Sztuki. (Omówienie wystawy i reprodukcja wspomnianej pracy: L. Grabowski, Użytkowość i użyteczność, „Fotografia", 1966, nr 7).

1968
Na wystawie Fotografii subiektywnej w Krakowie artysta pokazał zestawy z wykorzystaniem reprodukcji zdjęć amatorskich i tekstów. Dwie prace opublikowane zostały w miesięczniku „Fotografia": Dziwny jest ten świat oraz Dzieciństwo („Fotografia", 1968, nr 12). W tej ostatniej pracy artysta wykorzystał fotografie rodzinne. Widoczne jest tu odwoływanie się do własnej historii, w szczególny sposób opartej na skojarzeniach, opowiedziana została pewna anegdota z życia. W fotografiach amatorskich artysta widział istotne wartości artystyczne, estetyczne i historyczne. Jest tam moje zdjęcie, kiedy byłem małym chłopcem. Reprodukcja z zeszytu szkolnegoja idący z wujkiem, jakaś legitymacja. Ta anegdota, od dziecięcego zdziwienia do dorosłego życia jest zdumiewająca. Jeśli ktoś kocha fotografię i jest wrażliwy na obraz, to potrafi zrozumieć tę anegdotę. Los dziecka w nieprzewidywalny sposób tak się rozwinie (rozmowa K. Jureckiego z J. Lewczyńskim [w:] K. Jurecki, K. Makowski, Słowo o fotografii, Łódź, 2003, s. 161).

1970
Otrzymuje nagrodę Prezydenta Miasta Gliwice oraz zostaje honorowym Prezesem Gliwickiego Towarzystwa Fotograficznego. Został członkiem Rady Artystycznej ZPAF w Warszawie. Wykonał pierwszą pracę z użyciem starych negatywów – Negatyw znaleziony na ulicy. J. Lewczyński wykonywał kopie znalezionych negatywów, podnosząc je do rangi sztuki. W ten sposób przywoływał pamięć minionego życia i ujawniał historię (wykorzystanie negatywów ukazujących pierwsze dni po wyzwoleniu Śląska z niemieckiej okupacji). Trzeba wyraźnie to podkreślić: zdjęcia znalezione nie są na własnych wystawach traktowane jako cytaty, służące do powołania nowego dzieła; przeciwnie, to właśnie ich wartość jako dzieła cudzego – zapomnianego i porzuconego – jest tu szczególnie eksponowana. Najważniejsze staje się przywrócenie pamięci o tym, co zostało zapomniane, a celem staje się odnalezienie osoby portretowanej oraz autora fotografii (E. Łubowicz, Fotografie Jerzego Lewczyńskiego, [w:] Jerzy Lewczyński. Fotografie, BWA Wrocław, 2001, katalog wystawy). W pracy Szpital artysta łączył własne zdjęcia – nastrojową fotografię z serii Nokturn i przedstawienie mężczyzny w szpitalnej sali oraz reprodukcję listu z wmontowanym legitymacyjnym zdjęciem jego autorki.

1971
Kontynuuje zainteresowania fotografią amatorską. Powstała praca Nasze powiększenie - Nysa 1945, wykorzystująca dużych rozmiarów (około 3 m szerokości) odbitkę wykonaną za zgodą autora z amatorskiego negatywu Władysława Rękasowskiego. Z 1971 roku pochodzi także Tryptyk znaleziony na strychu, zapoczątkowujący realizowany do dziś cykl Negatywy. Praca ta była zestawem odbitek ze szklanych negatywów zdjęć wykonanych w latach ok. I wojny światowej przez żydowskiego aptekarza Eisenbacha, znalezionych na strychu jednego z domów w Sanoku.
Obie wspomniane prace artysta zaprezentował na wystawie Fotografowie poszukujący. W omówieniu pokazu na łamach „Fotografii" U. Czartoryska pisała: Dlaczego uważam udział J. Lewczyńskiego w wystawie Poszukujących za prawdziwą rewelację? Dlatego, że postawił kwestię stosunku fotografii do rzeczywistości na diametralnie różnej od tamtych wszystkich płaszczyźnie intelektualnej. On jeden udowodnił, że być „foto-grafem” to funkcja ani nie pomocnicza, ani przestarzała. (...) Co do stosunku Lewczyńskiego do plastyki – to znać w nim równoległość do tych doświadczeń – choćby takich jak Warhola i Jacqueta- które w autentyku, jego wycinku i zbliżeniu, w jego powieleniu, a przede wszystkim wyborze, widzą całą godność kreacji (U. Czartoryska, Czego fotografowie poszukują, „Fotografia", 1971, nr 6, s. 139).
Z 1971 roku pochodzą Zagubione słowa, ukazujące zużytą kalkę maszynową. W nieczytelności zapisanych na niej słów skrywa się szczególnego rodzaju tajemniczość i wieloznaczność. W 1971 roku powstały również Drzwi,skłaniające do zastanowienia nad tym, co ukryte i zamknięte, co bezskutecznie pragniemy poznać, są bowiem rzeczy, o których nie zdołamy opowiedzieć. Pracę tę artysta uzupełnił tekstem wiersza jugosłowiańskiego poety Vasco Popy. W drugiej połowie lat 70. wykonywał autoportrety, wykorzystując różnorodne akcesoria i stroje. Widoczna jest znana już z wcześniejszych dokonań teatralizacja połączona z ironią i zabawą.

1975
Zostaje przewodniczącym Rady Artystycznej ZPAF w Warszawie (do 1984).
oraz zastępcą prezesa Okręgu Śląskiego ZPAF w Katowicach (do 1999).

1976
Otrzymuje Medal Pamiątkowy im. Jana Bułhaka za twórczość artystyczną (ZPAF, Warszawa).

1977
Na wystawie towarzyszącej sympozjum Stany graniczne fotografii w Katowicach zaprezentował wyłącznie znalezione negatywy (plansza o wymiarach 50 x 70 cm, pokazał na niej negatywy znalezione na strychu), którym towarzyszył tekst: Istnieje granica niwelująca różnicę między negatywem a pozytywem. Fotografia będąca przekazem spraw minionych posiada cechy dokumentu bezpośrednio uczestniczącego w wydarzeniach. W procesie szukania prawd absolutnych negatyw staje się pierwszym i wiarygodnym świadkiem. Kontakt z przeszłością fotograficzną materializuje się (J. Lewczyński, tekst ze zdjęcia dokumentacyjnego z wystawy Negatywy, towarzyszącej sympozjum Stany graniczne fotografii, Katowice 1977). Napisał nie publikowany tekst krytyczny Uwagi o sympozjum, o wystawie w Katowicach (maszynopis w posiadaniu autora).

1978
Zostaje członkiem Komisji Rozwoju i Statutu ZPAF w Warszawie.

1979
Odkrył Negatywy znalezione w Nowym Jorku. Jest ciepły ranek 6 września 1979 roku. Wychodzę z Domu Artysty przy ul. Bethune w Nowym Jorku, gdzie mieszczą się pracownie Fundacji Kościuszkowskiej. Po przejściu progu widzę przed sobą na ulicy śmieci złożone z przeróżnych materiałów. Od razu zauważam jakieś porozrzucane fotografie, koperty i papiery. Tłumiąc zażenowanie podchodzę bliżej i oglądam zdjęcia, widzę również pełno kopert z negatywami. (...) W domu pobieżnie przeglądam negatywy i widzę rzeczywiście kawałek prywatnej Ameryki. Nie mam czasu na refleksję, ale cieszy mnie posiadanie tak cennego skarbu. To nowy krok w uprawianej przeze mnie „Znalezionej fotografii”. (...) Staram się stale znaleźć bliższe dane o przedstawionych bohaterach. Wymaga to kolosalnego wysiłku, ale wierząc w mistyczną siłę fotografii mam nadzieję na dowiedzenie się dalszej prawdy (J. Lewczyński, Negatywy – ciąg dalszy, Mała Galeria, Warszawa 1984, s. nlb, katalog wystawy). Powstaje praca Wspomnienie.
W końcu lat 70. J. Lewczyński fotografuje stare maszyny. W jego pracach te bezużyteczne, stare, brudne przedmioty stawały się tajemniczymi bohaterami, nabierały mistycznego, magicznego znaczenia.

1980
Zostaje członkiem honorowym Gdańskiego Towarzystwa Fotograficznego oraz członkiem Komisji Artystycznej FASF w Warszawie.

1981
Przygotowuje się do udziału w Kongresie Kultury Polskiej, na który napisał referat. Z przyczyn osobistych nie bierze jednak w nim udziału.

1982
Powstaje zestaw złożony z trzech amatorskich zdjęć Jedno życie, poświęcony pamięci losów jednego człowieka oraz List z Australii, poświęcony pamięci zmarłego przyjaciela Ryszarda Żmii.

1983
Otrzymuje Złotą Odznakę FASF. Bierze udział w Świdnickich Spotkaniach Fotograficznych, Gorzowskich Konfrontacjach Fotograficznych – Perspektywy fotografii, Plenerze Młodych w Bolesławcu, Satyrykonie w Legnicy, Biennale Dziecko w fotografii w Rzeszowie, Złocistym Jantarze w Gdańsku, pokazie FASF w Uniejowie, Wystawie Młodych FASF GTF w Gliwicach oraz Przeglądzie Diaporam w Lubinie.

1984
Bierze udział w Wiośnie Bolesławieckiej, Warsztatach Diaporam w Oleśnicy, Satyrykonie w Legnicy, Konkursie Fotografii Socjologicznej w Bielsku-Białej oraz konkursie Fotografii Zabytków w Zamościu.

1985
Otrzymuje Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski oraz Medal za Osiągnięcia Twórcze im. Jana Bułhaka.

1986
Powstaje praca Otwieram i zamykam oczy – jest to zestaw złożony z kilkunastu czarno-białych slajdów (istnieje również w wersji odbitki), ukazujących starą kobietę z lilią w dłoni w sekwencji rozjaśniającej się aż do całkowitej bieli, i drugiej, ciemniejącej do czerni. Fotografia ta jest stanem zatrzymania pomiędzy tym, co już było a tym, co się dopiero zdarzy.

1987
Publikuje teksty o Feliksie Łukowskim, dokumentującym życie ziemi zamojskiej w latach 1940-1949. J. Lewczyński odtworzył około 400 prac Łukowskiego stanowiących historyczny obraz życia ludności tamtego regionu. Obecnie zbiór znajduje się w Muzeum Zamojskim w Zamościu. Artysta odtworzył również dzieje żydowskiej rodziny z Sanoka na podstawie znalezionych fotografii. Interesujące jest także poznanie historii rosyjskiej arystokratki z Sosnowca. Wiedzę z zakresu historii fotografii wykorzystał do przygotowania Antologii polskiej fotografii, wydanej w 1999 roku.

1991
Przygotowuje wraz ze Zdzisławem Pacholskim wystawę 70 lat polskiej fotografii awangardowej. Udział w prezentacji wzięli: Władysław Bednarczuk, Zdzisław Beksiński, Mieczysław Berman, Janusz Maria Brzeski, Mieczysław Choynowski, Marian Dederko, Witold Dederko, Karol Hiller, Andrzej Lachowicz, Natalia Lach-Lachowicz, Jerzy Lewczyński, Jan A. Neuman, Antoni Mikołajczyk, Zdzisław Pacholski, Kazimierz Podsadecki, Grzegorz Przyborek, Tadeusz Rolkę, Witold Węgrzyn, Stefan Wojnecki. Ekspozycja prezentowana była w Koszalinie i Bergkamen (Niemcy).

1993
Członek-założyciel Klubu Związków Twórczych w Gliwicach.
Pokaz fotografii Wilhelma von Blandowskiego odkrytych przez Lewczyńskiego zorganizowany w Muzeum w Gliwicach. Napisał również wstęp do katalogu wystawy.

1995
Nagroda Honorowa Towarzystwa Przyjaciół Gliwic.

1995-2001
Przewodniczy Komisji Historycznej Światowego Związku Żołnierzy w Gliwicach.

1996
Otrzymuje Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski.

1997
Wykonuje zdjęcia reportażowe z powodzi w okolicach Gliwic.
W katalogu do wystawy Archeologia fotografii (Archeologia fotografii, Galeria „Pusta" w Katowicach) artysta pisał: „Archeologią fotografii” nazywam działania, których celem jest odkrywanie, badanie i komentowanie zdarzeń, faktów, sytuacji dziejących się dawniej w tzw. przeszłości fotograficznej. (...) Jest też celem „archeologii fotografiiposzukiwanie świadków dawnych wydarzeń! Takim świadkiem w fotografii jest światło. Światło, które było bodźcem technologicznych procesów utrwalania rzeczywistości i które wyrzeźbiło w negatywie dawną powszechną obecność! Negatyw stanowi, więc ślad „tamtego" światła i jest autentycznym światłem minionych wydarzeń.
To przyglądanie się światłu pozostałemu w negatywie może być tematem fascynujących odkryć prowadzących do ujawnienia tajemnicy rzeźby negatywu!.
„Archeologia fotografii” to dla Lewczyńskiego zarówno kontemplowanie pojedynczych znalezionych zdjęć czy negatywów, jak i praca badawcza, odsłaniająca różne epizody historii. Tak było np. z dociekaniami na temat postaci Wilhelma von Blandowskiego, dziewiętnastowiecznego pioniera fotografii działającego w Gliwicach i Australii, i z odnalezieniem jego ważnych prac. Innym przypadkiem było zajęcie się w ostatnich latach dorobkiem Feliksa Łukowskiego, autora bezcennej dokumentacji życia wsi w Lubelskiem w latach czterdziestych, którą Lewczyński ocalił przed zniszczeniem i wprowadził w obieg kultury. Jeszcze innym gromadzonym przez niego zbiorem są fotografie przedstawiające obyczajowość okresu tuż po II wojnie światowej na Górnym Śląsku (A. Sobota, Fotografia i anty fotografia - nowe zjawiska w sztuce polskiej od lat pięćdziesiątych. Beksiński, Lewczyński, Schlabs, [w:] A. Sobota, Konceptualność fotografii, Bielsko-Biała 2004, s. 28).

1998
Odznaczony medalem „Zasłużony dla fotografii polskiej" przez Fotoklub Rzeczypospolitej Polskiej.

1999
Wydaje Antologię polskiej fotografii, wydawnictwo Lucrum s.c, Bielsko-Biała.

2001
Powstaje zestaw zdjęć Antytelewizja, prezentowany przez autora w postaci barwnych kserokopii. Akcentuje to ich charakter jako szkicowej notatki: zapisu myśli, zestawienia wizualnych skojarzeń. Co szczególnie znamienne, autor użył tej formy nawet w przypadku najnowszej pracy, w której piękne i tajemnicze odbicia przedmiotów na szklanym ekranie telewizora tworzą obrazy o walorach już nie dokumentalnych, a estetycznych. Tak jakby – wbrew estetycznej formie – ważne było nie zdjęcie jako dzieło, ale sam widok, zobaczony i zapamiętany, utrwalony w pamięci w znajomej sobie chwili... (E. Łubowicz, Fotografie Jerzego Lewczyńskiego, [w:] Jerzy Lewczyński. Fotografie, BWA, Wrocław 2001, s. 10, katalog wystawy).

2005-2006
Odbywa się cykl pięciu ekspozycji wystawy monograficznej Jerzego Lewczyńskiego, zatytułowanej Archeologia fotografii: w Muzeum Sztuki w Łodzi, Starym Browarze w Poznaniu, Muzeum Narodowym we Wrocławiu, Muzeum Historii Fotografii w Krakowie i BWA w Katowicach (tej ostatniej ekspozycji towarzyszy wystawa autoportretów Jerzego Lewczyńskiego w galerii „Pustej” w Katowicach oraz wystawa Co nosimy przy sobie w Muzeum Archidiecezjalnym w Katowicach). W związku z wystawami zasłużone dla fotografii wydawnictwo „Kropka” z Wrześni wydaje monograficzny album poświęcony twórczości Jerzego Lewczyńskiego.

Opr. Jerzy Lewczyński & GSW ESTA © 2006